Postać Kaoru natchnęła mnie do poszukiwań japońskiego kina z elementami jazzu czy nawet free jazzu. I powiem szczerze odkryłem całe pokłady interesujących rzeczy.
Na przykład:
czwartek, 28 stycznia 2010
środa, 27 stycznia 2010
Kaoru Abe
Ostatnio odgrzebałem postać zapomnianego już nieco , a w Polsce chyba zupełnie nieznanego, awangardowego saksofonistę japońskiego Kaoru Abe.
Kaoru niestety zmarł przedwcześnie w wieku 29 lat.
Grał i nagrywał głównie płyty solowe eksplorując swój instrument do granic możliwości. Choć zdarzyły mu się też płyty z innymi muzykami, a był to nie byle kto bo na przykład Derek Bailey albo Milford Graves.
Dyskografię Abe można znaleźć tutaj.
Tak sobie słucham i myślę, że japońscy muzycy mają w sobie pewną bezkompromisową odwagę tworzenia odważnych dźwięków. Teraz rozumiem lepiej "pochodzenie" muzyczne takich japońskich perełek jak Boredoms czy Ruins.
Interesujący jest również film Koji Wakamatsu pt. "Endless Waltz" oparty na życiu Abe i jego zony, pisarki Izumi Suzuki.
Kaoru niestety zmarł przedwcześnie w wieku 29 lat.
Grał i nagrywał głównie płyty solowe eksplorując swój instrument do granic możliwości. Choć zdarzyły mu się też płyty z innymi muzykami, a był to nie byle kto bo na przykład Derek Bailey albo Milford Graves.
Dyskografię Abe można znaleźć tutaj.
Tak sobie słucham i myślę, że japońscy muzycy mają w sobie pewną bezkompromisową odwagę tworzenia odważnych dźwięków. Teraz rozumiem lepiej "pochodzenie" muzyczne takich japońskich perełek jak Boredoms czy Ruins.
Interesujący jest również film Koji Wakamatsu pt. "Endless Waltz" oparty na życiu Abe i jego zony, pisarki Izumi Suzuki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)